|
Miki
2009-07-17 23:15:37
O milosci
Witam.Po raz pierwszy zdecydowałam się na taką formę zwierzeń,ale pisząc tu i opowiadając swoją historie,mam nadzieję że mi doradzicie i nie będziecie kpić z mojego problemu...
A więc:Mam 28 lat i od 23m-cy jestem w związku w którym nie brakuję miłości,ale i tez nie brakuję kłótni.. Wiadomo ze każda para musi przez to przejść,bo to raczej normalne!Tak zwane:Doszlifowanie i uczenie się siebie wzajemnie...a raczej na wzajem;)
Mniejsza z tym........
Wszystko zaczęło się o tego,że mój partner zaczął zazdrościć mi mojego słownictwa,tego w jaki sposób się wyrażam,i jak zwykłą rozmową potrafię docierać do ludzi.Może wydać sie wam to śmieszne i ironiczne ale tak własnie było i wcale mnie to nie pociesza..Jestem jak najbardziej normalną,prostą istotą i dobrą osobą która nie chcę nikogo ranić ani zrazić do siebie,nawet jesli byłoby to nie świadome zagranie,to zawsze przepraszam ..tak jak każdy z nas po namyśle...prawda?Za dużo się rozpisuję kochani,ale emocję biorą jednak górę...Do sedna;Pozwolił sobie na to by mnie popchnąć,szarpnąć a nawet uderzyć ..Nie wiem co mam o tym już wszystkim myśleć?Bo twierdzi że mnie bardzo kocha,jestem jego pierwszą miłością i ogólnie osobą na której mu najbardziej zależy?Jest naprawdę kochany,ale jak wpada w złość wole odejść i zapomnieć...Co mam robic?Kocham go...czy jestem aż tak głupia czy naiwna,czy jednak powinnam coś z tym zrobić?DORADŻCIE
|
|