|
|
|
liia
2010-01-29 11:25:39
O malzenstwie
moje życie jest trudne .siedemnaście lat temu tuż po moim weselu mąż ydradyil mnie z moją młodszą siostrą .ja urodziłam synka a siedem miesięcy póżniej siostra urodziła córke mojego męza.wiedziałam o tym choć obydwoje milczeli.wciągu tych kilkunastu lat mąż zapewniał mnie e nic z moją siostrą go nie łączy a to co widziałam ygonił na alkohol i młody wiek .bardzo chciałam mu wierzyc bo go kochałam.i byłam ślepa.tak miłość jest ślepa. wczasie naszego małżeństwa mąż ciągle mnie wyzywał od świni kur.. debila skurwysyna itp kilka razy mnie uderzył dla dzieci też nie był dobry amamdwóch synów.po pietnastu latach sie załamałam.mimo e prawie cały czas pracowałam mężowi ciągle było żle .on jeżdzil tirem. napisałam na czateri że nie mam siły już dłużej zyć .jedna osoba nie pozostała obojętna na mój głos rozpaczy. był to meżczyzna .on otworzył mi oczy .był moją siłą i słońcem.kiedy po paru tygodniach zorientowałam się że nie jest mi obojętny wystraszyłam sie. nigdy wcześniej nie zdradziłam męża a tu z mężem układało mi się coraz gorzej a ja zaczynałam się zakochiwac. wiem że tak nie można przerosło mnie to . nałykałam sie tabletek nasennych .ale mój bratni duch czuwał nade mną przysłał mi smsa po ktorym trochę oprzytomniałam a ze cały dzień nic nie jadłam to zwymiotowałam i przeżyłam. po tym wszystkim mimo iż codziennie wieczorami inocami rozmawialiśmy moj przyjaciel chiał mnie poznać osobiscie .spotkaliśmy się jeden raz .kochaliśmy się jeden raz .po tym podjęłam decyzję o rozstaniu z męzem. dzieci to zaakceptowały rodzice też bo u nich miałam na jakiś czas zamieszkać . niestety los bywa złośliwy. na kilka dni przed przeprowadzką mąż miał wypadek jemu nic się nie stało ale w wypadku zmarła jedna osoba .męża czekała rozprawa. nie miałam sumienia go wtedy zostawić.mój przyjaciel przez pewien czas mnie jeszcze wspierał aż w końcu powiedział że wszystko zależy ode mnie jestem dla niego bardzo ważna ale ja nie odejdę od męża on to wie i dlatego zsuwa sie z mojego życia.w ciągu jednego dnia nasz kontakt się urwał .ja zaczęlampić .nie byłam sobą .po roku wplątałam się w nie potrzebny romans .trwał krotko do dziś go żałuje . mąż pomógł mi się y tego wyplątać i pozbierać .dostał wyrok w zawieszeszeniu oddali mu prawo jazdy po niecałym roku .były momenty że sie starał że zwierzyłam że muna mnie zależy .ale minęly dwa lata od wypadku mąż zacząl jeżdzić tych ydrad nie może mi przebaczyć ciągle się kłócimy znowu mnie wyzywa .przey piętnaścielat nie wiedziałam za co teraz chociaż wiem bo zasłużyłam sobie . najgorsze jest to że mam 36 lat zniszczyłam sobie życie i coraz mniej mam siły aby dalej żyć .dziękuje jeśli ktoś to przeczyta.
|
|
|
|