zwierzenia.net, zwierzenia, wyznania tajemnice, sekrety zwierzenia.net tajemnica sekret wyznanie



kategorie zwierzeń

Inne

O malzenstwie

O milosci

O pracy

O przyjazni

O rodzinie

O seksie

Sekrety

Zamknij
Aby odkryć kontakt, wyślij SMS o treści MP.ZWIERZENIA na numer 7116.

W odpowiedzi otrzymasz kod, który należy wpisać poniżej:
Koszt SMS: tylko 1,22 zł z VAT.
Usługa tylko dla osób pełnoletnich.
Dodaj swoje zwierzenie!
liia

2010-01-29 11:25:39

O malzenstwie

moje życie jest trudne .siedemnaście lat temu tuż po moim weselu mąż ydradyil mnie z moją młodszą siostrą .ja urodziłam synka a siedem miesięcy póżniej siostra urodziła córke mojego męza.wiedziałam o tym choć obydwoje milczeli.wciągu tych kilkunastu lat mąż zapewniał mnie e nic z moją siostrą go nie łączy a to co widziałam ygonił na alkohol i młody wiek .bardzo chciałam mu wierzyc bo go kochałam.i byłam ślepa.tak miłość jest ślepa. wczasie naszego małżeństwa mąż ciągle mnie wyzywał od świni kur.. debila skurwysyna itp kilka razy mnie uderzył dla dzieci też nie był dobry amamdwóch synów.po pietnastu latach sie załamałam.mimo e prawie cały czas pracowałam mężowi ciągle było żle .on jeżdzil tirem. napisałam na czateri że nie mam siły już dłużej zyć .jedna osoba nie pozostała obojętna na mój głos rozpaczy. był to meżczyzna .on otworzył mi oczy .był moją siłą i słońcem.kiedy po paru tygodniach zorientowałam się że nie jest mi obojętny wystraszyłam sie. nigdy wcześniej nie zdradziłam męża a tu z mężem układało mi się coraz gorzej a ja zaczynałam się zakochiwac. wiem że tak nie można przerosło mnie to . nałykałam sie tabletek nasennych .ale mój bratni duch czuwał nade mną przysłał mi smsa po ktorym trochę oprzytomniałam a ze cały dzień nic nie jadłam to zwymiotowałam i przeżyłam. po tym wszystkim mimo iż codziennie wieczorami inocami rozmawialiśmy moj przyjaciel chiał mnie poznać osobiscie .spotkaliśmy się jeden raz .kochaliśmy się jeden raz .po tym podjęłam decyzję o rozstaniu z męzem. dzieci to zaakceptowały rodzice też bo u nich miałam na jakiś czas zamieszkać . niestety los bywa złośliwy. na kilka dni przed przeprowadzką mąż miał wypadek jemu nic się nie stało ale w wypadku zmarła jedna osoba .męża czekała rozprawa. nie miałam sumienia go wtedy zostawić.mój przyjaciel przez pewien czas mnie jeszcze wspierał aż w końcu powiedział że wszystko zależy ode mnie jestem dla niego bardzo ważna ale ja nie odejdę od męża on to wie i dlatego zsuwa sie z mojego życia.w ciągu jednego dnia nasz kontakt się urwał .ja zaczęlampić .nie byłam sobą .po roku wplątałam się w nie potrzebny romans .trwał krotko do dziś go żałuje . mąż pomógł mi się y tego wyplątać i pozbierać .dostał wyrok w zawieszeszeniu oddali mu prawo jazdy po niecałym roku .były momenty że sie starał że zwierzyłam że muna mnie zależy .ale minęly dwa lata od wypadku mąż zacząl jeżdzić tych ydrad nie może mi przebaczyć ciągle się kłócimy znowu mnie wyzywa .przey piętnaścielat nie wiedziałam za co teraz chociaż wiem bo zasłużyłam sobie . najgorsze jest to że mam 36 lat zniszczyłam sobie życie i coraz mniej mam siły aby dalej żyć .dziękuje jeśli ktoś to przeczyta.




Komentarze do zwierzenia


KAROLA1346
2010-01-31 20:04:24
Uważam ,że i tak jesteś bardzo dzielna , dużo się wydarzyło w twoim życiu, tyle przykrości . Masz 36 lat jesteś jeszcze młoda ,myślę że jeszcze możesz być szczęśliwa. pozdrawiam cię



Anita
2010-02-01 10:22:06
liia! jesteś baardzo dzielną kobietą!!! i jeszcze bardzo młodą - ułożysz sobie jeszcze życie! wierzę w ciebie!



on po 30 tce
2010-02-03 13:20:50
Przeczytalem twoje zwierzenie i musze napisac ze to przykre ze sa na swiecie mezczyzni ktorzy tak traktuja kobiety.Wydaje mi sie ze zle trafilas.On zachowuje sie nieodpowiedzialnie postepujac w ten sposob.On mogl cie zdradzic z siostra i zaslonic sie alkocholem i mlodoscia a tobie nie wybacza zdrady i sie klocicie.To typowy egoistyzny przyklad samczego zachowania.Ja moge a ona nie ma prawa bo jest moja zona.I bardzo dobrze niech go tez boli ze go zdradzilas.Niech poczuje to co ty.A swoja droga powinno dac mu wiele do myslenia ze nie zostawilas go w trudnych dla niego momentach.Jak widze zapomina co bylo.Gdzies w waszym zwiazku zatraciliscie to co najwazniejsze szczera rozmowa i kazde z was zyje po swojemu a ty jestes nieszczesliwa.Zaslugujesz na szczescie na to by kochac i czuc sie kochana ,doceniana a tym bardziej szanowana.Jestes mloda kobieta i mozna ulozyc sobie zycie w tym wieku.Wierze w to bo jestem w podobnej sytuacji mnie tez czeka rozpad zwiazku i wiem to.Ale wierze ze zasluguje na wiecej anizeli bycie z egoistyczna kobieta.Mysle ze powinnas przemyslec co dalej zrobic z wlasnym zyciem.Zycze powodzenia i oby twoje oczy nigdy nie zasmakowaly lez ze strony twojego meza.ps.Porozmawialbym z toba bardziej otwarcie ale nie smie prosic o kontakt. Powodzenia



on po 30 tce
2010-02-03 13:20:51
Przeczytalem twoje zwierzenie i musze napisac ze to przykre ze sa na swiecie mezczyzni ktorzy tak traktuja kobiety.Wydaje mi sie ze zle trafilas.On zachowuje sie nieodpowiedzialnie postepujac w ten sposob.On mogl cie zdradzic z siostra i zaslonic sie alkocholem i mlodoscia a tobie nie wybacza zdrady i sie klocicie.To typowy egoistyzny przyklad samczego zachowania.Ja moge a ona nie ma prawa bo jest moja zona.I bardzo dobrze niech go tez boli ze go zdradzilas.Niech poczuje to co ty.A swoja droga powinno dac mu wiele do myslenia ze nie zostawilas go w trudnych dla niego momentach.Jak widze zapomina co bylo.Gdzies w waszym zwiazku zatraciliscie to co najwazniejsze szczera rozmowa i kazde z was zyje po swojemu a ty jestes nieszczesliwa.Zaslugujesz na szczescie na to by kochac i czuc sie kochana ,doceniana a tym bardziej szanowana.Jestes mloda kobieta i mozna ulozyc sobie zycie w tym wieku.Wierze w to bo jestem w podobnej sytuacji mnie tez czeka rozpad zwiazku i wiem to.Ale wierze ze zasluguje na wiecej anizeli bycie z egoistyczna kobieta.Mysle ze powinnas przemyslec co dalej zrobic z wlasnym zyciem.Zycze powodzenia i oby twoje oczy nigdy nie zasmakowaly lez ze strony twojego meza.ps.Porozmawialbym z toba bardziej otwarcie ale nie smie prosic o kontakt. Powodzenia



Przyjaciolka
2010-02-04 15:40:13
Witaj dziewczyno co ty piszesz?jakie zycie przegralas?.bla. wez sie w garsc,masz dopiero 36Lat,zycie wez w swoje rece,i daj sobie szanse,szanse,na normalnosc,poznasz kogos kto cie pokocha prawdziwa miloscia na jaka zaslogjesz,na normalnosc u boku faceta ktory da ci szczescie szacunek,milosc...olej meza tyrana,moj tesz zdradzil mnie z siostra,ja znam ten bol,nigdy im nie zapomnialam,wmawialam sobie ze wybaczylam ale bol wraca mimo uplywu lat,niewybaczylam bo boli,powodzenia i pozdrawiam




2010-02-05 17:26:00
dztękuje za wasze wypowiedzi i za to że nikt z was mnie nie potępił . teraz mam skręconą nogę w gipsie i dużo czasu na myślenie .może kiedyś znowu znajdę w sobie siłe i uwierze w siebie .na razie często placze . mąż za bardzo nie przejął się moją nogą a czasami mówi mi że jestem próżniakiem i robić mi się nie chce . to przykre .i tak właśnie płacze nad bolącą nogą nad sobą że jestem taka beznadziejna . jeszcze raz wam dziękuje za wsparcie .



liia
2010-02-05 17:31:05
dztękuje za wasze wypowiedzi i za to że nikt z was mnie nie potępił . teraz mam skręconą nogę w gipsie i dużo czasu na myślenie .może kiedyś znowu znajdę w sobie siłe i uwierze w siebie .na razie często placze . mąż za bardzo nie przejął się moją nogą a czasami mówi mi że jestem próżniakiem i robić mi się nie chce . to przykre .i tak właśnie płacze nad bolącą nogą nad sobą że jestem taka beznadziejna . jeszcze raz wam dziękuje za wsparcie .



forest
2010-02-10 18:44:20
Kobieto co ty wypisujesz!!! Zasłużyłaś??? Na co?! Nikt nie zasługuje na to żeby go tak traktować jak Ciebie twój mąż, choćbyś nie wiem co zrobiła. Skoro nie może zapomnieć Ci zdrad niech Cię zostawi, rozstańcie się. A nie znęca się nad Tobą. Nie pozwalaj mu na to,nie będzie Cię szanował skoro Ty nie szanujesz sama siebie. Wierze że znajdziesz w sobie tą siłe i zrobisz coś ze swoim życiem bo jeszcze wiele przed Tobą. Pomyśl o dzieciach,kochasz je przecież, nie uważasz że zasługują na coś więcej niż życie w toksycznej rodzinie. Masz czas na przemyślenia, więc zastanów się nad przyszłością i daj znać co zrobiłaś. Nie jesteś sama. Codziennie będę sprawdzać czy coś napisałaś. Powodzenia



liia
2010-02-12 09:35:32
nie mam siły już na nic . moje życie już nie ma sensu . starałam sie za wszelką cenę uratować moją rodzine ale mojemu mężowi na tym nie zależy . ja w chwili obecnej nie mam dokąd odejść amąż mnie nie zostawi.przegrałam swoje życie.pr,obowałam znależć w sobie siłe ale jej nie mam .czuje sie taka samotna i nic nie warta .



liia
2010-02-12 09:47:25
jeszcze jedna może głupia myśl która mnie nurtuje. zbliżająsię walentynki . takipiękny dzień . dla mnie niestety jest on smutny .tyle jest we mnie miłośći dla drugiego człowieka niestety nie chcianej alewam drodzy wspaniali ludzie którzy nie pozostaliście obojętni na mój los życzę samych szczęśliwych dni . smutne jest tokiedy dusza szybciej zmęczy się życiem niż ciało...



forest
2010-02-12 15:53:56
Smutne to co piszesz, ale nie możesz pisać że jesteś samotna bo sama nie jestes masz dzieci które Cię kochają, a możesz mieć więcej miłości tylko daj sznase tej swojej miłości którą masz w sobie, nie poddawaj się, daj sobie szanse, wszystko zależy od Ciebie jeżeli ty nic nie zrobisz w Twoim życiu nic się nie zmieni. A jak napisałaś robiłaś co mogłaś żeby uratować swoje małżeństwo, ale żeby to miało sens to dwie osoby muszą chcieć, skoro tu tak nie jest to właściwie sprawa jest prosta i Twoja decyzja powinna być tylko jedna i stanowcza. Naprawde możesz to zrobić i być szczęśliwą, chodzić z podniesioną głową, uśmiechać się i mówić zrobiłam to, nareszcie to zrobiłam. Udowodnij sobie że potrafisz! Zobaczysz jaka poczujesz się silna. Wiem co pisze ;) Powoli ale do przodu. Licze że Twój następny wpis będzie już troche pozytywniejszy. Czekam. Powodzenia.



liia
2010-02-12 17:26:30
może to będzie troche niesprawiedliwe co napisze . ale nie wiem kim jesteś czy mężczyzna czy kobietą chociaż to nie jest takie ważne. mam tylkonadzieje że nigdy nie spotkały Cie podobne problemy w związku . oile nie jesteś osobą samotną . trudno jest przekreślić tyle swoich starań ,zostawić męża i isć ale dokad? wiem że wszyscy doradzają mi dobrze ale jak nie ma sie oparcia a dzieci nie chce obarczać dodatkowymi problemami poraz drugi to wszystko nie jest takie proste . zaczęłam pisaćtutaj szukać jakich wskazówek w problemach innych ludzi ale mój tunel w którym idę jest bez żadnego światełka . przepraszam jeżeli Cie uraziłam ale dzisiaj mam wyjątkowo smutny dzień .moi chłopcy dzisiaj zaczeli ferie ale są już na tyle duzi że maja swoje zajęcia przepraszam za dużo pisze



forest
2010-02-18 20:16:25
Ja nadal czekam na pozytywniejszy wpis ;) Codziennie tu zaglądam ale nie wiem co napisać. Nieważne kim jestem, dlatego pisze bezokolicznikowo. Powiem Ci tylko że naprawde rozumiem co przeżywasz choć mnie to osobiście nie dotknęło ale dotknęło kogoś mi bardzo bliskiego. Dlatego nie umiem obojętnie "przejść obok" jak ktoś pisze że ma podobny problem. Chce pomóc stąd to doradzanie i musze Ci jeszcze coś napisać nie szukaj wskazówek w problemach innych ludzi, każdy problem jest indywidulany i każdy trzeba inaczej rozwiązać nie ma złotego środka....ale każdy jest do rozwiązania i z każdego jest wyjście, trzeba tylko chcieć! ps. nie zamykaj się przed ludźmi i jak najwięcej rozmawiaj a zobaczysz że wszystko będzie dobrze ;)



liia
2010-02-22 09:26:35
nic nie będzie dobrze .mojego problemu nie da się rozwiązać . przez pół nocy siedziałam i patrzyłam na tabletki nasenne to byłoby chyba jedyne wyjście ale nie mogłam tego zrobic .tym razem sie bałam .mam oczy jeszcze załzawione ale nie martw sie o mnie nie warto...



liia
2010-02-22 20:52:36
podjełam decyzje o rozstaniu.rozmawiałam o tym dzisiaj z mężem . przystał na warunki jakie mu zaproponowałam .rozmawialiśmy nawet spokojnie . tak bardzo sie boje . wszystko najgorsze dopiero przede mną . czy sobie poradze ? naprawde sie boje . jutro zdejmują mi gips .



forest
2010-02-22 22:32:27
Nareszcie pozytywny wpis :) Masz racje to będzie trudne, ale najgorsze już za Tobą - pierwszy krok, teraz byle do przodu. A co przed Tobą sama zobaczysz, napewno nie będziesz żałować. Czy sobie poradzisz, ja wierze że tak, ta decyzja już wymagała odwagi, więc jednak ją masz. To o czym pisałaś wcześniej to nie jest żadne wyjście, chyba nie zdajesz sobie sprawy jak czymś takim można skrzywdzić bliskich. Mam nadzieje że już nic podobnego nie przyjdzie Ci do głowy :) Życze Ci wytrwania...i czekam na kolejne wpisy o Twoich poczynaniach w tym kierunku, a jak już będzie po wszystkim opowiem Ci moją historie :)



liia
2010-02-24 08:59:04
zanim będzie po wszystkim to troche potrwa.mój mąż już wczoraj nie był taki opanowany i nie podchodził tak spokojnie do mojego pomysłu . uważa że bardzo głupio myśle i nic z tego mi nie wyjdzie . nie znam sie na wielu sprawach dlatego musze udać sie po porade do radcy prawnego ..mąż oczywiście nie jest ztego zadowolony . ale zbieram w sobie wszystkie siły żeby poradzić sobie z jego argumentami i wyzwiskami.dlatego to wszystko jeszcze potrwa . więc nie chce być nietaktowna ale może opiszesz mi wcześniej swoją historie . to że mam swoje problemy nie znaczy że jestem obojętna na drugiego człowieka . pozdrawiam i dziękuje za wsparcie .



forest
2010-02-25 21:46:47
Napewno nie jestes obojętna na drugiego człowieka, nigdy nie przyszłoby mi to do głowy, ale nie moge Ci jeszcze opowiedzieć mojej hisorii, ponieważ nie jest jeszcze tak do końca zakończona, ale może już nie długo...Radca prawny to dobry, a nawet bardzo dobry pomysł. Nie słuchaj wogóle argumentów Twojego męża, tego można było się spodziewać, że tak łatwo nie odpuści. Będzie Cię krytykował i Twoje pomysły ale Ty się nie daj i dąż do swego. Trzymam kciuki i wierze w Ciebie.



liia
2010-02-27 19:42:34
jest mi ciężko i smutno. w domu nie mam teraz ciekawie .mąż teraz jest w trasie i na razie prawie wogóle ze mną nie rozmawia .nie wiem czegoteraz moge sie po nim spodziewać bo jego humory zmieniają się bardzo.mam tyle pytań na które nie znam odpowiedzi.czy moje dzieci to wszystko zrozumią ? czy nie będą mieli domnie żalu że rozwalam rodzinę ?czy pomimo bólu i żalu w jakim teraz jestem kiedyś sie uśmiechne i powiem jestem szczęśliwa? skąd mam wziąśc na to wszystko siłe ?jak przejde przez to wszystko to bedzie chyba cud.



forast
2010-02-27 23:19:38
Nie przejmuj się wogóle mężem i jego humorami, postaraj się nawet nie myśleć co on na to, poprostu rób swoje, każde jego krytykowanie to poprostu próba żeby odwieść Cię od tej decyzji i pewnie będzie to robił dlatego wogóle nie powinnaś nawet brać pod uwagę tego co mówi, trzymaj się swojego zdania. Dzieci zrozumieją, jeżeli nawet bądą mieli jakiś żal, to nie dlatego że rozwalasz rodzine a dlatego że tak długo zwlekałaś ale i to z czasem przejdzie. Myśle, że gorzej byliby zawiedzeni gdybyś znowu zrezygnowała...Czy się uśmiechniesz? A uśmiechałaś się do tej pory? Więc chyba warto sprawdzić :) Ja myśle że tak i że jak przez to wszystko przejdziesz to nie tyle będzie to cud co Twój wielki osobisty sukces. Jesteś silna, trzymaj się cieplutko, pozdrawiam.



liia
2010-03-03 17:26:48
dzisiaj zaczełam chodzić po urzędach i pytać się o pozwolenia abym mogła zamieszkać w swoim domku . nie będzie to łatwe ale jest wykonalne . a co najważniejsze dzieci mnie wspieraja i nie są na mnie złe . rozmawiałam dzisiaj z nimi i z tego ciesze sie najbardziej . żeby tylko starczyło mi teraz siły i odwagi . tak bardzo się boje...



Przyjaciolka
2010-03-04 10:20:39
lila i forest czytalam wasza rozmowe i lzy same sie cisna do oczu,forest jestes bardzo madrym czlowiekiem o wielkim aniola sercu,lila trzymam za ciebie z calych sil kciuki,niepoddawaj sie brnij do wolnosci,do spokoju,dla siebie i dzieci,pozdrawiam was oboje



Przyjaciolka
2010-03-04 10:23:00
sorki ze blednie wpisalam wasze nicki,raz jeszcze pozdrawiam



forest
2010-03-05 14:15:09
Mojego nicka nie pomyliłaś Przjaciolko :) To w moim ostatnim wpisie jest pomyłka (przekręcona literka). Bardzo dziękuje za miłe słowa, choć troche przesadzone z tą mądrością... ;) Pozdrawiam




2010-03-05 14:40:58
Chodzenie po urzędach pewnie nie należało do najprzyjemniejszych, przynajmniej ja tego nie lubię :) No ale sama widzisz, wszystko idzie w dobrym kierunku, wiadomo troche trudu i wysiłku to kosztuje, ale dasz rade. Widze, że masz jakiś plan i bardzo dobrze, trzymaj się go. Dzieci zareagowały tak jak powinny, to bardzo mądre chłopaki. W rodzinie też napewno bedziesz miała oparcie jak już im powiesz. Nie bój się, jesteś silną kobietą, napewno sobie poradzisz.



forest
2010-03-05 14:41:27
Chodzenie po urzędach pewnie nie należało do najprzyjemniejszych, przynajmniej ja tego nie lubię :) No ale sama widzisz, wszystko idzie w dobrym kierunku, wiadomo troche trudu i wysiłku to kosztuje, ale dasz rade. Widze, że masz jakiś plan i bardzo dobrze, trzymaj się go. Dzieci zareagowały tak jak powinny, to bardzo mądre chłopaki. W rodzinie też napewno bedziesz miała oparcie jak już im powiesz. Nie bój się, jesteś silną kobietą, napewno sobie poradzisz.



liia
2010-03-08 15:17:29
zaczyna mnie to wszystko dobijać. musze podciągnąć wodę i prąd na działke po pierwsze koszty duże i załatwiania też . w sobote byłam z chłopcami oglądać domki i tu też nie jest tak łatwo się zdecydować .a dzisiaj byłam u notariusza i rozdzielnosc majątkowa i podział majątku bedzie kosztować od 3.5 tys. do 4 tys. tak ze porwałam się naprawde na trudne zadanie. to wszystko jak dobrze pójdzie może potrwać około trzech miesięcy . boje sie czy wystarczy mi na to wszystko siły .na razie pomału ale brne do przodu.dziekuje za słowa otuchy .



forest
2010-03-12 16:43:29
Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jak zamierzasz budować dom no to naprawde porwałaś się na trudne zadanie, ale tym bardziej mi zaimponowałaś i napewno dasz rade. Judycie w "nigdy w życie" się udało, to i Tobie się uda ;) Załatwianie itd. jakoś przeżyjesz, przynajmniej zajmiesz się czymś i nie będzie czasu na rozmyślanie o nieudanym małżeństwie, no i przy okazji pokażesz mężowi jak dobrze radzisz sobie sama i że w cale nie potrzebujesz go do szczęścia ;) Pomyśl sobie to będzie tylko Twoje, Twój wysiłek, Twój trud a w końcu Twoje szczęście, do którego dążysz. Naprawde jesteś odważną kobietą i dasz sobie rade w życiu. Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam



liia
2010-03-15 08:11:10
nie jestem odważna ale musze sobie dać rade. jeśli chodzi o domek to nie będe go budować bo z tym to wogóle bym sobie nie poradziła.wymyśliłam coś innego a mianowicie chce kupić gotowy domek holenderski więc musze podciągnąć tylko wode i prad. mąż mnie troche zadziwia bo chce mi pomóc to wszystko robić . zaproponowałam mu układ on mi kupuje domek a ja zrzekam się z domu . to jedyne sensowne wyjście jakie przyszło mi do głowy . więc jak widzisz nie ma tu czym imponowac . ale dziękuje za mądre słowa i zainteresowanie. skąd sie biorą tacy ludzie jak ty ? nie myślałam że jeszcze tacy istnieją którzy zainteresują się losem obcej osoby. teraz na duchu podtrzymujesz mnie ty bezosobowy dobry duszku i moja młodsza o 11 lat siostra która nie pozwala mi sie załamać . dziękuje i pozdrawiam .



ADAM
2010-03-16 22:43:32
Witam serdecznie. Jestem zonaty od 21 lat. Troje dzieci. Jak to w malzenstwie, bywa bardzo roznie. Wspolczuje Ci. Podobna historie przezylem bedac dzieckiem. Tzn rozwod rodzicow. Jest to takze cios dla dzieci.



liia
2010-03-18 13:14:22
wirm że dzieci to bardzo przeżyją . dlatego tyle lat nie przekreślałam małżeństwa tylko starałam się ratować niestety nie udało mi sie . jestem poprostu już tym wszystkim bardzo zmęczona .



Dawid
2010-03-18 15:17:15
Iiia... Twoi chłopcy są już prawie dorośli i na pewno widzą i rozumieją to co się dzieje w twoim małżeństwie... Rozwód rodziców na pewno nie będzie dla nich czymś specjalnie przyjemnym ale jeśli tylko masz w nich wsparcie to zrób to bez wahania. Nie odzywałem odzywałem się wcześniej ale śledzę ten wątek, mocno trzymam za ciebie kciuki i wierzę w to, że wszystko się uda... Z rad które mógłbym Ci dorzucić mam dwie: nie pal za sobą mostów - z aktualnym czy z byłym mężem lepiej żyć w (względnej) zgodzie, a drugie to nie próbuj utrudniać chłopcom kontaktów z ojcem.




2010-03-18 21:11:13
Uklony dla wszystkich. Wiem ze rozwod, to zlo konieczne. Moze srodkiem rozwiazujacym problem, byla by separacja. Co nie ktorzy, sa niewyuczalni. I jeszcze zmieniaja sie na gorsze. I wtedy nie ma wyjscia. Widze ze wszyscy wspieraja Ciebie, i slusznie. Ale zdekompletowana rodzina, naraza Ciebie na klopoty wychowawcze dzieci. Problemy moga wytworzyc sie pozniej. Wiem cos o tym. Jednak latwiej mowic niz pisac. Dziekuje za odzew. I nie jestem pesymista w ogole i szczegole. A po co bic piane. Zycie jest piekne, i nalezy je szanowac.



forest
2010-03-26 19:33:20
Witaj Liia, naprawde mnie zaskoczyłaś, sama wpadłas na ten pomysł?! Troche tu mnie nie było a tu prosze ile pozytywnych wpisów się posypało, widze że wiecej osób trzyma za Ciebie kciuki, to dobrze. Ciekawi mnie jak tam Twoje plany i ich realizacja, no i jak tam sprawy z mężem, nadal tak chętnie Ci pomaga czy może już nie. Mam nadzieje że nie zmylił Cię swoim zachowaniem i nie uwierzyłaś w jego nagłą odmiane, tacy ludzie, którzy tak traktowali drugą osobę raczej się nie zmieniają. Spełniaj swoje plany i startuj w swoje lepsze życie, bo naprawde jesteś odażna i będę się przy tym upierać. pozdrawiam



liia
2010-03-28 15:49:34
mnie też długo tu nie było . na razie mam skompletowane prawie wszystkie dokumenty potrzebne do notariusza i rozpoczęte podciąganie wody na działke. to wszstkojeszcze troche potrwa . mam czasami chwile załamania ale staram sobie wyobrazić mój domek [mój pomysł ] i spokój i uśmiechnąć sie choć narazie jeszcze przez łzy . nie jest to wszystko łatwe najgorsze są wątpliwości czy poradze sobie póżniej finansowo? dziekuje za miłe słowa .



Anja
2010-04-06 10:59:26
Jak to, masz 36 lat i uważasz, że to by było na tyle? Dziewczyno, 36 lat to nawet nie połowa życia!!!!! Moja znajoma 2 lata temu rozstała się z mężem. Miała wtedy 68 lat!!!! Zapewnia mnie, że teraz rozpoczęło się dla niej życie. Ma cudownego faceta, z którym podróżuje i spędza czas na przyjemnościach. Ile tamten jej krwi napsuł, to tylko ona wie, ale mówi, że nareszcie ma święty spokój. Nikt na nią nie wyzywa i nie ubliża jej. Nareszcie jest panią siebie. Z tego, co rozumiem, to Ty pracujesz, albo pracowałaś?



Anja
2010-04-06 11:37:16
Teraz zrobiłam sobie herbatę (pyszną i mocną) i mam chwilę czasu, żeby pomyśleć nad Twoim problem. Ja przeżyłam podobną historię, mój mąż, a przede wszystkim teściowa bardzo długo starali się, żeby mi utrudnić skończenie szkoły, bo podobno nadawałam się tylko do pracy w ich mały zakładzie (manufaktura). Wymyślali mi prozaiczne i banalne zadania, żeby tylko mnie zatrzymać w domu, ale ja się nie dałam. Skończyłam szkołę, dostałam pracę w swoim zawodzie (zarabiałam grosze, ale robiłam to, co lubiłam). Codziennie od nich jednak słyszałam, jaka jestem beznadziejna i że sama w życiu sobie nie poradzę i jakby nie oni, to zginę. Teściowa z miłością w głosie udowadniała mi na każdym kroku jaka to ze mnie ofiara, a ona mi dała takiego cudownego syna, on z kolei robił wszystko, żeby moje poczucie własnej wartości wykluczyć do zera. Co rano słyszałam teksty (kiedy się ubierałam), ze nie ma znaczenia co na siebie założę, bo i tak z tą wielką du.... na krótkich kaczych nogach wyglądam koszmarnie we wszystkim. Mówił to nawet nie otwierając oczu (on nie pracował specjalnie ciężko, mama płaciła mu za to, że może na niego patrzeć. SUPER- Nie??? On z kolei miał być za to opłacanie urody lojalny do bólu, i był. Nigdy ja z nią ani na sekundę nie wygrałam). W każdym razie do wieczora słyszałam, jaka to jestem gruba, brzydka, głupia, itd, itd. Oczywiście zdradzał mnie i oszukiwał na każdym kroku. Okazało się po jakimś czasie, ze mam nerwicę. w końcu zaczęłam mieć serdecznie dosyć tego wszystkiego i wyszłam tak jak stałam. W tej chwili jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam kochanego i wspaniałego mężą, na którego zawsze mogę liczyć. cudowne dziecko, które kocham ponad życie i nareszcie rodzinę przez duże R. Warto czasem zaryzykować i zostawić to, co jest złe. Nie można skazywać się na beznadzieję. Musimy walczyć o swoje szczęście. Zostaliśmy obdarzeni przez Pana Boga wolną wolą i musimy to umieć szanować. Nie można tkwić w jakimś takim marazmie. Mówię Ci to ja, kobieta, która przez wile lat była nieszczęśliwa i zahukana, a w tej chwili jest przeszczęśliwa i codziennie rano i wieczorem się modlę i dziękuję Panu Bogu za to, co mi dał, bo wierzę, że to tylko i wyłącznie dzięki Niemu mam, to co mam. Żadne pieniądze nie są ważne, najważniejszy jest święty spokój i otoczenie ludźmi, którzy Cię kochają i szanują. Twoi synowie są już dorosłymi facetami i staraj się z nimi dużo rozmawiać i mieć dobry kontakt. Trzymam kciuki za Ciebie. Nie daj sobą pomiatać, bo nikt na to nie zasługuje. Uwierz w siebie, a na pewno dasz radę. Pa. Jak znajdziesz chwilę, to napisz co u Ciebie.



martapalinger
2010-04-09 14:40:42
uwazam ze to co spotkało jest okromne , poszukuje osob ktorym zdrada zmieniła zycie jesli to mozliwe prosze o kontakt, jestem ciekawa .




2010-04-11 15:54:50
witam . bardzo dziękuje za miłe słowa które dodały mi dużo nadziei . twoja historia jest bardzo przejmująca . miałaś ciężko w życiu a jednak sobie poradziłaś . dziękuje że napisałaś dałaś mi nadzieje że i ja będe szczęśliwa



forest
2010-04-13 10:36:57
Co tam u Ciebie Liia? Jak Twoje plany? Gdzie teraz mieszkasz? Mam nadzieje że jesteś wytrwała z swojej decyzji. Napisz prosze co słychać. pozdrawiam.



liia
2010-04-14 08:30:25
jestem wytrwała .dziś mam wizyte u notariusza o podział majątku i rozdzielność majątkową.w sobote jadę z chłopcami obejrzeć domek i zamówić jego wykonanie . wode i prąd na działce będe miała we czerwcu i mam nadzieje że domek także. więc jeszcze pare miesięcy i zaczne nowe życie a czy będzie ono lepsze czy gorsze to sie okaże .napewno będzie trudniejsze pod względem Kliknij aby wyświetlić ukryty kontakt musi mi sie udać prawda?może teraz opiszesz mi jak wygląda twoje życie ?dziękuje za zainteresowanie wogóle wszystkim dziękuje za dobre słowa pomału zaczynam wierzyć w ludzi.pozdrawiam.



martapalinger
2010-04-21 12:29:47
Czy zdarzyło sie którejs z Was zdradzić na własnym wesleu albo podczas wieczoru panieńskiego???



forest
2010-04-22 14:00:06
Oczywiście że Ci się uda i napewno sobie poradzisz, musisz, nie ma innej opcji. To naprawde wielkie kiedy człowiek decyduje się zmienić swoje życie jak jest źle. Wszyscy którym jest źle, cierpią, ale nic z tym nie robią, cierpią na własne życzenie. Jestem z Ciebie dumna Liia. Więc tak, jestem kobietą, mężatką a psychologia to chyba moje niespełnione przeznaczenie :) Jeżeli chodzi o mnie to ogólnie wszystko jest ok, mam większe i mniejsze problemy jak każdy. Mąż...hmm, jak to w małżeństwie też jest różnie. Mój mąż jest typem faceta, który jak mnie zdobywał to chyba był w swoim żywiole, początki były piękne, chociaż ja nie byłam do niego przekonana, to potrafił to zmienić :) Teraz chyba troche zjadła nas codzienność albo poprostu on się tak zmienił, brakuje mi tego jak było kiedyś. Oczywiście rozmawiamy o tym, wtedy mnie zapewnia że nic się nie zmieniło i wiem że nadal mnie kocha, tylko już inaczej to okazuje...no ale, za bardzo się rozpisałam. Nie lubie pisać o sobie, ale dla Ciebie zrobie wyjątek. Jeśli chodzi o osobę która ma podobny problem jeszcze nie chce o niej pisać. Z całych sił trzymam za Ciebie kciuki. powodzenia i pozdrawiam.



Jenny
2010-04-29 12:03:24
Zdarzyło, tyle, że to nie ja zdradziłam, ale mój były (Dzięki Bogu) mąż. On z moją kuzynką w magazynku na sali weselnej. Nie tak do końca, bo ktoś im przeszkodził, ale sam fakt, że w trakcie własnego ślubu zachciało mu się mojej kuzynki, która była pijana w trupa. On nie.



martapalinger
2010-04-29 13:55:31
hej jenny . mozesz do mnie napisac na meila Kliknij aby wyświetlić ukryty kontakt



Jenny
2010-05-07 18:30:28
Jakoś niespecjalnie potrafię odczytać ten Twój Marto adres. Nie jestem specjalnie zapaloną internautką i bardzo rzadko zaglądam do sieci,



liia
2010-05-07 21:57:08
witam. ostatnio mam bardzo mało czasu. po długimzwolnieniu wróciłam do pracy . pracuje po 9 ,10 a nawet więcejgodzin a oprócz tego jeszcze dodatkowo dorabiam sobie w domu.domek mam już wybrany teraz tylko kwestia jego wykonania i ustawienia na działce i jużniedługo całkiem zmienie swoje życie.przeraża mnie to troche.tak czułam że jesteś kobietą i byłabyś wspaniałym psychologiem dlatego tak dobrze mi sie pisze . dziękuje za wsparcie i mądre słowa tobie forest i wam wszystkim.




2010-06-14 16:08:19
witajcie .długo nie miałam czasu aby tu zajrzeć. ciekawa jestem dlaczego Ty forest tu nie z aglądasz? czy wszystko w porządku u Ciebie? ja cały czas brne do przodu i już niedługo zaczynam wszystko od nowa.



forest
2010-06-15 11:18:43
Witam, u mnie wszystko w porządku, zaglądałam tu czasem tylko nic nie pisałam, ale fajnie że Ty się odezwałaś w końcu...rozumiem że chcesz się usamodzielnić, nie być w niczym zależna od męża i bardzo dobrze bo to bardzo ważne, dlatego pewnie tak dużo pracujesz, tylko nie przesadź i nie przepracuj się. Wychodź z domu, do koleżanek, znajomych, korzystaj z nowego życia już teraz. Jak tam noga, boli jeszcze? Bardzo ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz, jak na tą chwile wyglądają Twoje stosunki z mężem? Odpisz jak znajdziesz wolną chwilę. pozdrawiam.




2010-06-16 13:19:45
jestem po nockach. właśnie gotuje obiadek i mam chwile relaksu . noga jeszcze troche boli i puchnie ale musze pracować bo finansowo musze sobie jakoś poradzić. a zmężem nie jest najgorzej pomaga mi z doprowadzeniem wody i prądu . domek będe miała gotowy na 15 lipca. a jak to wszystko bedzie wygladać dalej to nie wiem. trudno będzie nam rozstać się w zgodzie bo zgodziłam się na chyba za małą spłate i już wiem że braknie mi pieniedzy na wykończenie domku a on z własnej woli raczej mi nie dołoży więcej. tego się troszke obawiam. czasami mam doła bo samotnośc nie jest miła ale staram sie nie myśleć i nie załamywać.pozdrawiam.




2010-06-17 16:59:23
super, że sobie radzisz. Trzymam kciuki. Czasem sobie czytam te wpisy. Powodzenia



Anja
2010-07-24 13:33:55
Daj znać, co słychać u Ciebie.



forest
2010-07-24 22:00:03
Witaj Liia Ja też jestem ciekawa co slychać u Ciebie? Napisz, pozdrawiam



mi
2010-07-25 15:01:12
no tak cóz poradzic kazdy znas jakis kszysz nosi a moawie mówja że kochaja a tak wzeczywistosci maja ta pszysięge gdzies coś wiem naten temat bo moje małzenstwo jest kakretnie nieudane a wrecz toksyczne to rozumje....



dodaj swój komentarz



Serwis Zwierzenia.net nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników serwisu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Regulamin     |     Kontakt z nami: info@zwierzenia.net
krzesla rezyserskie     director's chairs     megafony i naglosnienie     klaps filmowy     portal i forum wideo     peruki afro, peruka elvis
przebrania karnawalowe     portal foto     movie clapperboards     protest kibicow     portal dla kibiców
akcesoria filmowe i foto wideo     sklep z elektronika