|
dziubas
2010-02-27 19:56:12
O malzenstwie
Witam,
Nie lubie pisac na tego typu stronach, ale juz nie moge sie powstrzymac. Jestem mezatka od 8 lat. Nawet nie wiem jak to wszystko ujac w kilku zdaniach. Mieszkamy od dwoch lat w Anglii, ale nie w tym rzecz, ta sprawa trwa od dluzszego czasu. Mamy dwojke dzieci.
Jak poznalam mojego meza zupelnie inaczej wyobrazalam sobie moje dorosle zycie, mialam miec dobra prace i byc szczesliwa mezatka. Jednak zycie ulozylo sie zupelnie inaczej. Bardzo wczesnie urodzilam syna, mialam 19 lat i to przekreslilo tak naprawde wszystko o czym mazylam. Owszem dokonczylam studia ale to nic nie zmienilo. Dalej sie ucze i robie kolejne kursy aby tylko polepszyc swoja sytuacje zawodowa, lecz mijaja kolejne lata i dalej stoje w tym samym miejscu, co mnie zupelnie pograza i dobija.
Moj maz jest kucharzem wychodzi wczesnie rano wraca pozno wieczorem. Wiem, ze on stara sie zarobic jaknajwiecej aby nam zapewnic jak najlepsze warunki, ale wolalabym zyc w biedzie i byc szczesliwa.
Po wyjezdzie do Anglii myslalam, ze sytuacja nasza sie zmieni, ze bedziemy mieli wiecej czasu dla siebie, ze ja bede miala szanse na dostanie lepszej pracy. Ale tak sie nie stalo, tylko starcilam kontakt z przyjaciolmi, a tutaj nie mam nikogo.
Problem w znalezieniu dobrej pracy polega tez na tym, ze przez lata slyszalam o wszystkich moich bledach jakie popelnialam, ze studia moje sa bez sensu, ze powinnam sie przekwalifikowac, zrezygnowac ze swoich marzen, to wszystko spowodowalo, ze przestalam w siebie wierzyc i nawet jesli znajde ciekawe ogloszenie to mam tysiac powodow dlaczego nawet nie sprobuje wyslac swojego cv. Jednym z powodow oczywiscie sa dzieci.
Jest to moze dla niektorych glupie, ale dla mnie to tragedia, z ktorej nie moge sie podniesc. Do tego wszystkiego raz na jakis czas odkrywam, ze ze moj maz lubi podniecac sie patrzac na jakies pornograiczne gazety czy portale. Moze dla niektorych to normalne, dla mnie chyba tez, ale ja po ciazach bardzo sie zmienilam i przez to czuje sie kompletnie nieatrakcyjna, co jeszcze bardziej mnie w tych wszystkich smutkach pogranza.
Chcialabym to wszystko jakos zmienic, ale nie mam nikogo kto moglby mnie wesprzec, uwierzyc we mnie i pomoc mi rowniez w siebie uwierzyc.
Podejrzewam, ze zaraz dostane lawine krytykujacych komentarzy, tak na podtrzymanie na duchu. Z gory bardzo prosze, darujcie sobie i tak juz fatalnie sie czuje.
|
|